wtorek, 20 maja 2014

Wizyta w Ministerstwie ...

Dziś byłam w Ministerstwie Zdrowia. Widziałam komplet dokumentów dotyczących leczenia Ani Solirisem. Maleńka kupka, a spodziewałam się opasłego tomiszcza. Nic czego byśmy już nie wiedzieli, czy nie mieli w naszych dokumentach. Czyli to jednak tylko formalność była.

Z nikim nie rozmawiałam. Wskazano mi ławeczkę w korytarzu gdzie przyszła miła, młodziutka urzędniczka z papierami Ani. Mogłam je sobie poprzeglądać i spokojnie wybrać czy i które chcę skserować. Pani zupełnie nie zorientowana w sprawie, tylko podająca dokumenty.

Najciekawszym elementem w Ministerstwie był plakat w korytarzu ;) Taki smaczek ;)


sobota, 17 maja 2014

Ania i dziennikarstwo...

Dwa dni temu mieliśmy zapowiedzianą wizytę dziennikarzy z lokalnej TV. Mili ludzie- zabrali mnie po drodze z Gdańska, gdzie pracuję. Przyjeżdżamy do domu, a Ani nie ma. Dzwonię.
I teraz, uwaga, dialog:

Ja: Gdzie jesteś?
Ania: Na spacerze z psem.
J: Ale przecież wiesz, że mieli przyjechać dziennikarze? I już są.
A: No wiem. Przecież właśnie dlatego jestem na spacerze. Daleko.
J: Ale oni chcą z tobą nakręcić kawałek.
A: Ale ja nie chcę.
J: Ale trzeba, to ważne. No chodź. Nakręcą tylko 5 minut z tobą.
A: A co mam  robić?
J: Co chcesz. Powiedzieć co o tym myślisz.
A: A mogę powiedzieć: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
J: Możesz, ale dodaj z przodu "Panie Ministrze" ;)

Dziecię do domu wróciło, co powiedziało nie wiem- dowiem się jak materiał pokaże się w tv. :)

Miłego dnia :)
Zosia
ps Oczywiście jesteśmy bardzo wdzięczni dziennikarzom, którzy pomagają nam nagłośnić nasze działania!!! A Ania  jest tylko bardzo niechętna opowiadaniu o swojej chorobie... Gdyby ją dziennikarze pytali o konie i psy sprawy miałby się zgoła inaczej ;)


piątek, 16 maja 2014

Dzisiejsza ciekawostka z Ministerstwa ...

Poniższe pismo nadeszło dziś poleconym do naszej Ani. Ciekawe, czy nie można by jednak tych pism skanować? Mamy XXI wiek, prawda ? ;)

Ministerstwo ma prawników, ekspertów. Ja również chciałabym móc skonsultować się z kimkolwiek. Skan by mi to bardzo ułatwił. I zawsze jest przecież szansa, że pacjent jest prostym człowiekiem, że rodzice pacjenta są prostymi ludźmi. Wtedy szczególnie potrzebna jest możliwość konsultacji. A co jeśli kogoś zwyczajnie nie stać na podróż do Warszawy? A co jak pacjent jest w szpitalu? Dziwne to...


wtorek, 13 maja 2014

Pacjenci....

Czytam właśnie książkę "Pacjenci" Jurgena Thorwalda. Rodzina puka się w głowę  i po kilku zdaniach ucieka przerażona. Bo rzeczywiście tyle tu cierpienia, bólu, niemocy, śmierci... Ale ja czytam ją z wielkim wzruszeniem. Dla mnie jest pełna nadziei. Że nic nie przemija niezauważone, że nic nie jest niepotrzebne, że wszystko coś buduje, że nawet popioły staną się tworzywem, nawet z tego kiedyś urodzi się życie.

Ta książka pokazuje jaką drogę ludzkość musiała przejść, ile istnień było potrzeba, by moje dziecko mogło żyć. Zawsze podziwiałam lekarzy i naukowców. Wzrusza mnie i onieśmiela ten ogrom wysiłku włożonego przez tyle istnień ludzkich w poznanie świata, zasad nim rządzących, poznanie ciał naszych i naszych młodszych braci, chemii, fizyki, medycyny, wszystkich nauk świata. Wysiłku najczęściej nienagrodzonego natychmiastowym sukcesem, często wyśmianego, okupionego własnym życiem, przez współczesnych czasem niezrozumianego.

I teraz kiedy tak jasno widzę ile istnień, ile pracy musiało się złożyć na to by móc ocalić to jedno małe istnienie - moją córkę - przepełnia mnie niewyobrażalna wdzięczność i miłość do tych ludzi. I świadomość jak bardzo wszyscy co byli, byli potrzebni.

To książka niezwykła, bo pokazuje, że  medycyna nie poszła by na przód gdyby nie pacjenci. Ci którzy ryzykowali  pierwsze, niesprawdzone jeszcze zabieg  na sobie,  którzy  przyjmowali eksperymentalne  leki. Ci - często bezimienni ludzie- stoją za każdym aparatem który widzę w szpitalu. Za maszyną do dializ, za prizmą. Ile istnień musiało przejść przez ręce lekarzy, by przeszczep stał się bezpieczną procedurą? Mało i rzadko o tym myślimy. A ja patrzę na twarze dzieci z a-HUS, których już nie ma między nami i myślę, że ich życiu zawdzięczam tak wiele...

Dziś jest rocznica śmierci synka Lindy Burke. Jej syn był pierwszym dzieckiem chorym na a-HUS jakie udało mi się odnaleźć w internecie. Hunter odszedł 13 maja 2008 roku. Miał tylko 5 lat. Był ślicznym, uroczym chłopcem. Jego młodszy brat Skyler rok później zachorował równiez na a-HUS. Był trzecim na świecie pacjentem u którego rozpoczęto terapię Solirisem. Żyje i ma się świetnie. Linda złożyła The Foundation for Children with Atypical HUS.

Hunter (po lewej) i Skyler


I

niedziela, 11 maja 2014

Nasze działania skierowane do posłów, senatorów i europosłów

Kochani,

zwróciliśmy się z prośbami o poparcie naszych starań do posłów i senatorów w województwa pomorskiego i innych polityków i osób publicznych. Tu zamieszczać będę ich listy za które serdecznie dziękuję Autorom :)



niedziela, 4 maja 2014

12 maja o 22:00 reportaż Radia Gdańsk o Ani i Julku. Zapraszamy do słuchania :)

12 maja 2014 w Radiu Gdańsk reportaż o 22:00, a na stronie i w wiadomościach w ciągu dnia. A potem materiał pojawi się również do odsłuchania na stronie https://www.radiogdansk.pl/index.php/wydarzenia.html
Do usłyszenia :)